piątek, 25 sierpnia 2017

INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja

Kosmetyki INNISFREE zapoczątkowały moją miłość do pielęgnacji azjatyckiej. Słynne serum z zieloną herbatą było pierwszym kosmetykiem azjatyckim, jaki kupiłam. Teraz, po dwóch latach, wróciłam do niego aby sprawdzić, czy moja opinia pozostała taka sama.


INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
Zanim przejdę do recenzji tych dwóch kosmetyków, powiem kilka słów o samej firmie, która urzeka mnie swoją filozofią i całą oprawą. INNISFREE jest koreańską firmą kosmetyków naturalnych, która powstała w 2000 roku pod parasolem Amore Pacific. Jest to ogromna i bardzo nowoczesna korporacja zrzeszająca na dzień dzisiejszy aż 33 firmy kosmetyczne, m.in. Sulwhasoo, Etude House, Aritaum, Laneige, IOPE, Hera, a nawet Lolita Lempicka. Kosmetyki wychodzące z nowoczesnych laboratoriów Amore Pacific są zaawansowane technologicznie, bazują na nowych składnikach i cieszą się dużą renomą.

INNISFREE jest przede wszystkim nastawione na ekologię. Wszystko w INNISFREE jest eco-friendly. Firma aktywnie udziela się w walce z emisją dwutlenku węgla, 1% dochodów przeznacza na ochronę środowiska, prowadzi recycling swoich opakowań, a etykiety na produktach drukowane są atramentem sojowym. Na stronie INNISFREE możemy zobaczyć licznik przekazanych środków finansowych oraz przetworzonych opakowań.

Producent zapewnia nas, że aż 70% składników w ich kosmetykach jest pochodzenia naturalnego. Jak na kosmetyki koreańskie, które nie stronią od silikonów i konserwantów, jest to rzeczywiście imponujące. Również większość tych naturalnych składników pochodzi z wyspy Jeju. Jest to miejsce niezwykle czyste, wyspa pochodzenia wulkanicznego, która od 2007 roku została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Kosmetyki z zieloną herbatą są pierwszą linią kosmetyczną wyprodukowaną przez INNISFREE, a słynne serum bardzo szybko zyskało ogromną popularność. Mówi się, że są to kosmetyki głównie dla osób młodszych, ze względu na właściwości nawilżające i regulujące zielonej herbaty. Ja jednak uważam, że dobroczynny wpływ tego składnika będzie odczuwalny w każdym wieku i przy każdym typie cery. Zielona herbata oprócz nawilżenia i regulacji wydzielania sebum jest również silnym antyoksydantem oraz zawiera mnówstwo minerałów i aminokwasów.


INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
INNISFREE Green Tea Seed Serum KLIK

Skład:
The green Tea Extract (75.9%), Propanediol, Biosaccharide Gum-1, Ethanol, Glycerin, Betaine, The green Tea Seed Oil (208mg), Prickly Pear Extract, Orchid Extract, Tangerine Peel Extract, Camellia Leaf Extract, Citrus Aurantium Bergamia Extract, Grapefruit Extract, Orange Extract, Tangerine Extract, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Cetearyl Olivate, Hydrogenated Lecithin, Sorbitan Olivate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Ethylhexylglycerin, Cocoa Extract, Dextrin, Potassium Hydroxide, Disodium EDTA, Fragrance

Opakowanie: Plastikowa butelka z pomką o pojemności 80ml

Cena: około £14 na ebay lub 89zł w Koreańskisekret


INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
Serum zawiera aż 76% ekstraktu z zielonej herbaty, który daje naszej skórze nawilżenie, a dodatkowo olej z nasion zielonej herbaty, którego zadaniem jest to nawilżenie utrzymać. Według instrukcji użycia podanej na opakowaniu, kosmetyk ten nakładamy jako pierwszy na umytą i czyszczoną skórę twarzy, a dopiero później nakładamy tonik. Jest to zatem pierwsza esencja raczej niż serum.

Opakowanie z pompką jest bardzo wygodne i dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Wyczuwalny jest dość intensywny, ale bardzo przyjemny i orzeźwiający zapach zielonej herbaty. Zapach ten dość szybko się ulatnia.

INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
Konsystencja jest bardzo wodnista, lekka, kosmetyk błyskawicznie się wchłania, ale pozostawia delikatnie lepką warstwę. Uczucie lepkości oczywiście znika po nałożeniu kremu. Stosuję go według zaleceń producenta, czyli jako pierwszą esencję. Bez problemu nakładam resztę swojej pielęgnacji, serum nie blokuje ani nie utrudnia wchłaniania się pozostałych kosmetyków. Używanie go przypadło mi na okres wiosenno-letni, kiedy moja skóra nie jest szczególnie przesuszona ani wymagająca.

Kosmetyk sprawdza się u mnie świetnie. Nawilżenie jest odczuwalne przez długie godziny. Po kilku tygodniach zauważyłam, że skóra wydaje się być bardziej sprężysta dzięki właśnie dobremu nawilżeniu i nawodnieniu od środka. Używam go codziennie rano, wydajność tej butelki oceniam na około 4 miesiące.


INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
INNISFREE Green Tea Balancing Lotion KLIK

Skład:
The green Tea Extract (87.0%), Propanediol, Pentaerythrityl Tetraethylhexanoate, , Tangerine Peel Extract, Prickly Pear Extract, Orchid Extract, Camellia Leaf Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Citrus Aurantium Bergamia Extract, Grapefruit Extract, Orange Extract, Tangerine Extract, Glycerin, Hydrogenated Poly(C6-14 Olefin), 1,2-Hexanediol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Carbomer, Ethylhexylglycerin, Tromethamine, Disodium EDTA, Fragrance

Opakowanie: Plastikowa butelka zakręcana o pojemności 160ml

Cena: około £10 na ebay lub 69zł na Koreanskisekret

INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
Mleczko nawilżające zawiera aż 87% ekstraktu z zielonej herbaty. Jego głównym zadaniem jest nawilżenie oraz regulowanie wydzielania sebum. Według koreańskiej zasady pielęgnacji warstwowej, mleczko nakładamy pomiędzy serum a kremem. Dla mnie jednak jest to jedyny kosmetyk nawilżający, jaki w tej chwili stosuję na dzień. Być może w okresie zimowym będę dokłądać jeszcze krem. Jednak nawilżenie jakie pozostawia po sobie ten lotion jest tak przyjemne, że swobodnie może zastąpić krem nawet na cerach suchych.

Miałam obawy co do opakowania. Brak pompki może wydawać się problemem przy takiej konsystencji, jednak korek jest na tyle mały, że nie ma problemu z dozowaniem kosmetyku.


INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
INNISFREE Green Tea Seed Serum i Balancing Lotion - recenzja
Zapach jest podobny do serum, konsystencja natomiast jest bardzo płynna. Mleczko bardzo ładnie rozprowadza się na skórze, ale mimo swojej lekkości potrzebuje kilku minut na wchłonięcie. W pierwszym momencie po aplikacji odnoszę wrażenie, że w mleczku zawarte muszą być również olejki. Jednak to lekko tłustawe odczucie tuż po aplikacji szybko znika. Kosmetyk ładnie się wchłania, a skóra wygląda na nawilżoną z lekkim glow. Cenię go sobie ze względu na to, że nałożenie ostatniej warstwy w postaci kremu z filtrem SPF nie sprawia żadnego problemu. Mleczko to daje naprawdę nawilżenie kremu, a jednocześnie jest bardzo lekkie i idealnie wpasowuje się w pielęgnację warstwową. Wydajność tego kosmetyku, przy stosowaniu raz dziennie, oceniam na około pół roku.

Choć cała linia Green Tea przeznaczona jest do cery przetłuszczającej się i problematycznej, ze względu na właściwości regulujące, to jednak idealnie sprawdza się również na mojej suchej i dojrzałej skórze. Wiem, że w okresie jesienno-zimowym moja skóra będzie potrzebowała zdecydowanie więcej zarówno nawilżenia, natłuszczenia jak i ochrony przed mrozem i wiatrem. Jednak w okresie wiosenno-letnim oby dwa kosmetyki sprawdzają się rewelacyjnie.

Większość kosmetyków z firmy INNISFREE wzbudza moją ciekawość. Jak dotąd używałam maseczki z winem na noc oraz masek w płachcie. Wiem jednak, że na tym się nie skończy. Szczególnie, że można nabyć miniatury czy małe zestawy, które świetnie nadają się do testowania :)

Używaliście kosmetyków INNISFREE? Macie na ich temat jakąś opinię? Koniecznie podzielcie się w komentarzach :)

PS. Zapraszam na swój kanał Youtube, kliknij i zostań ze mną na dłużej :)


18 komentarzy:

  1. Mam oba te kosmetyki w wersji podróżnej. Serum jak dla mnie (mimo iż mam skórę tłustą/mieszaną) jest za mało nawilżające a szkoda bo miałam w planach kupić pełnowymiarowe opakowanie.
    Natomiast lotion jest ok kiedy muszę szybko wyjść i nie mam czasu na bogatą pielęgnację wtedy szybciutko go nakładam, krem z filtrem i w drogę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie serum sprawdza się teraz, zimą pewnie byłoby za mało. a jeśli chodzi o lotiony to bardzo mi się podoba forma takiego kosmetyku, jak skończę ten to napewno zakupię jakiś inny :)

      Usuń
  2. Wolałabym najpierw przetestować próbki zanim kupię i jeśli byłoby ok to mogłabym zainwestować. Serum najbardziej mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak najbardziej! serum na 100% można kupić w saszetkach, a emulsja lub tonik jest w wersji podróżnej, dobre na przetestowanie. pozdrawaim serdecznie :)

      Usuń
    2. A gdzie kupię w saszetkach?

      Usuń
    3. ja kupuję na ebay. zwracam tylko uwagę, żeby sprzedawca był z Koreai, a nie z Cin, Hong Kongu czy Tajlandii :)

      Usuń
  3. Nie znałam tych kosmetyków. Dopiero powoli wprowadzam w swój świat kosmetyki azjatyckie. Serum jak dla mnie bardziej interesujące. Gdyby nie tak piękna cena to pewnie bym wypróbowała :)
    Zapraszam do mnie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na konkurs oczywiście wpadnę :) polecam kupić sobie próbki na ebay :) pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Brzmi dobrze i fajnie, że jest wersja podróżna, bo również wolałabym najpierw przetestować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też bardzo często zaczynam od próbek :)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe te kosmetyki. Przyznam szczerze, że do azjatyckich kosmetyków podchodzę raczej nieufnie. Nie wiem czemu ale to chyba strach przed kiepską jakością i składnikami nieznanego pochodzenia. Jedyną rzeczą która kiedykolwiek zamówiłam były skarpety złuszczające Holika Holika. Były świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapeniam że jakość jest jak najbardziej wysoka, a skarpetki używałam kilka razy, też są moimi ulubionymi! :)

      Usuń
  6. Ja z azjatyckich kosmetyków miałam póki co kolorówkę z Missha i żel aloesowy Holika. I jestem z nich tak zadowolona, że na pewno będę sięgać też po specyfiki innych marek - a Twoja recenzja jeszcze bardziej mnie do tego zachęciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak BB z Missha jest świetny, też zrobiłam o nim wpis. Cieszę się że cię zachęciłam, uważam że warto potestować :)

      Usuń
  7. Powiem szczerze, że pierwszy raz słysę o tej marce. Skład kosmetyków wyglada interesująco i rzeczywiście, jak na koreańskie produkty, dość naturalnie. 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak skład nie jest zły :) firma całkiem znana, polecam kupić próbki na ebay. pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Nie znam ich, ale bardzo lubię zapach zielonej herbaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj ten zapach jest rzeczywiście bardzo intensywny, powinno Ci się spodobać :)

      Usuń